Paradoks Tunezjskiego prądu

Dziś opowiem wam o pewnym paradoksie Tunezji, który zauważyłam, jeżdżąc po kraju, a który dotyczy pozyskiwania energii, więc czegoś, co jest potrzebą każdego obywatela, mieszkańca danego kraju.

Tunezja importuje gaz, żeby wyprodukować prąd, mimo że ma dostęp niemal cały rok do nieskończonej energii słonecznej, a ta energia mogłaby pokryć zapotrzebowanie kraju na tani prąd!

Przyznam, że trudno tego nie zauważyć, gdy się jest tu na miejscu. Słońce świeci bez przerwy. Latem człowiek szuka dowolnego kawałka cienia, a jadąc przez kraj, mija się kilometry niemal pustego, spalonego słońcem terenu. Przyznam, że będąc w kraju paneli fotowoltaicznych, zastanawiam się, dlaczego nie ma tu tego, czego można by się spodziewać.

Moja myśl jest więc dość prosta: dlaczego oni nie postawią tutaj fotowoltaiki i nie będą korzystać z darmowej energii, którą mają prosto z nieba?

Słońca Tunezji zdecydowanie nie brakuje

Okazuje się, że problemem Tunezji nie jest oczywiście brak słońca.

Bank Światowy szacuje, że potencjał energetyki słonecznej, jak i wiatrowej w Tunezji to około 320 GW, podczas gdy maksymalne zapotrzebowanie kraju na energię elektryczną wynosi 5 GW.

Brzmi to wręcz tak, jakby wystarczyło postawić określoną liczbę paneli słonecznych, by rozwiązać problem prądu na zawsze. Jednak jest to sytuacja trochę bardziej skomplikowana. Słońce nie świeci przez całą dobę, produkcja zmienia się w ciągu dnia, a energia słoneczna wymaga również magazynowania oraz odpowiedniej sieci. Ta ostatnia jest w Tunezji po prostu przestarzała.

Tunezja importuje gaz, żeby produkować prąd

Energetyka tunezyjska przez lata została zbudowana wokół surowca, jakim jest gaz ziemny. Około 94% całkowitej energii elektrycznej wytwarza się tutaj z gazu, a sama Tunezja nie wydobywa go wystarczająco dużo i musi go importować.

Stąd dochodzimy do dość dziwnego obrazka. Mamy kraj, który ma jedne z lepszych warunków do produkcji energii słonecznej, a kupuje paliwo zza granicy, żeby to paliwo spalić i wyprodukować prąd dla mieszkańców.

Dlaczego więc Tunezja nie inwestuje w panele słoneczne?

Elektrownia słoneczna to nie tylko panele

No właśnie. Elektrownia słoneczna nie równa się tylko panele. Potrzebna jest wspomniana wcześniej infrastruktura, która odbierze wyprodukowany prąd, dostarczy go tam, gdzie jest potrzebny, i zmagazynuje nadmiar energii, który później będzie można wykorzystać w nocy, gdy słońce nie świeci.

Załóżmy, że postawilibyśmy nawet ogromną farmę fotowoltaiczną na południu Tunezji. Trzeba teraz przesłać tę energię setki kilometrów dalej, a sieć musi sobie poradzić z sytuacją, w której słoneczne elektrownie produkują ogromne ilości energii tylko w określonych godzinach, by nie produkować jej bądź znacznie zmniejszyć produkcję w godzinach nocnych.

Tak naprawdę potrzebne są nowe linie przesyłowe, potrzebna jest modernizacja sieci, potrzebne są systemy sterowania, potrzebni są eksperci, potrzebne są połączenia energetyczne z innymi miastami, a nawet krajami. No i oczywiście magazyny energii albo też alternatywne źródła, może mniejsze, ale które będą w stanie uzupełnić brakującą produkcję, gdy z jakiegoś powodu energia słoneczna nie będzie mogła być wykorzystywana.

To wszystko kosztuje.

Ta modernizacja to ogromny koszt dla Tunezji, a tu mamy drugi problem tego kraju, czyli pieniądze. Niestety Tunezja nie jest bogata.

Energetyka jest mocno związana z państwem

Sama energetyka jest mocno związana z państwem tunezyjskim. My w Polsce możemy zupełnie nie wiedzieć, czym jest STEG. Ten skrót to Société Tunisienne de l’Électricité et du Gaz. To tunezyjski państwowy dostawca energii elektrycznej i gazu.

Przez dekady STEG był centralnym elementem całego systemu energetycznego, na którym opiera się Tunezja. On produkuje energię, on zarządza siecią i na końcu dostarcza prąd odbiorcom.

Co więcej, odbiorca nie przejmuje się aż tak bardzo ceną energii elektrycznej, ponieważ sam kraj dofinansowuje energię elektryczną w rachunkach. W samym 2024 roku Tunezja przeznaczyła ponad 7 miliardów dinarów na subsydia energii i paliw, aby konsumenci nie musieli płacić pełnego ekonomicznego kosztu energii.

To wszystko razem sprawia, że energia słoneczna nie przyciąga tak łatwo prywatnego inwestora. Nie wystarczyłoby zdobyć kawałka pustyni, zdobyć finansowanie i postawić tysiące paneli słonecznych. Trzeba uzyskać odpowiednie pozwolenia państwowe, a państwo przecież samo inwestuje w swoją energetykę, podłączyć elektrownię do sieci i mieć komu sprzedać wyprodukowany prąd.

Tania energia może hamować inwestowanie w tanią energię

A tu właśnie pojawia się ten paradoks. Tania energia elektryczna może hamować inwestowanie w tanią energię elektryczną.

W momencie, w którym mieszkańcy mają dostęp do prądu w przyzwoitej cenie, jaką mają motywację, by zapewnić sobie niezależność energetyczną i na przykład na własnym budynku postawić sobie małą elektrownię, parę paneli słonecznych?

Dla mieszkańca tańszy prąd to oczywiście dobra wiadomość, ale sytuacja wygląda po prostu absurdalnie. Jeżeli państwo sztucznie obniża cenę prądu produkowanego między innymi z gazu, to inwestycja w panele słoneczne zwraca się wolniej.

Państwo wydaje pieniądze na dopłacanie do energii i import paliw, więc ma mniej środków na modernizację sieci potrzebnej do rozwoju innych źródeł energii czy wprowadzania modernizacji samego pozyskiwania i obniżania ceny prądu.

Mamy absurdalne perpetuum mobile, błędne koło.

Fotowoltaika w Tunezji jednak powstaje

Ważne jednak jest podkreślenie, że fotowoltaika tutaj powstaje. Jest świadomość wśród Tunezyjczyków i możemy zobaczyć na nowych budynkach, że są osoby, które inwestują w to, by mieć własną niezależność energetyczną.

Mimo że Tunezja trochę przespała energetykę słoneczną, to dla mieszkańców jest to po prostu droga inwestycja i naprawdę niewielu może sobie na nią pozwolić, pomimo tego, co wskazywałyby naturalne warunki.

Dla mnie energetyka tunezyjska zrobiła się po prostu bardzo ciekawa. Duże projekty fotowoltaiczne pojawiają się w Kairouan, Sidi Bouzid czy Tozeur. Pojawiają się inwestycje w sieć energetyczną i połączenie z Europą.

Słońce to jeszcze nie tania energia

Ciekawe jest to, że można mieć pustynię, można mieć setki słonecznych dni, a mimo to nie mieć energii elektrycznej pochodzącej ze słońca, podczas gdy Polska, która ma znacznie mniejszy dostęp do słońca, potrafi korzystać z tego dobra, jakim jest tania energia słoneczna.

Widać, jak bardzo problemem tego kraju nie jest brak zasobów, ale zarządzanie nimi i przede wszystkim brak pieniędzy na inwestowanie w rozwój kraju.

Komentarze