Francja ma ten problem, że Paryż zabiera jej prawie całą uwagę. Wieża Eiffla, Luwr, kawiarnie, Sekwana - wszystko pięknie, tylko po kilku dniach człowiek może mieć ochotę zobaczyć kraj, a nie jedną pocztówkę powielaną w nieskończoność. Poza Paryżem Francja robi się dużo bardziej różnorodna: pachnie lawendą w Prowansji, solą i masłem w Bretanii, winem w Alzacji, ziołami na Korsyce i starym kamieniem w Dolinie Loary. Jeśli planujecie wyjazd do Francji i chcecie zobaczyć coś więcej niż stolicę, zaczęłabym właśnie od tych miejsc.
Prowansja pachnąca lawenda i kamienne miasteczka na wzgórzach
Prowansja jest jednym z tych regionów, które łatwo zepsuć w opisie, bo wszyscy od razu zaczynają pisać o słońcu, kolorach i zapachu lawendy. Lepiej trzymać się konkretów. Jeśli chcecie zobaczyć pola lawendy, sprawdzajcie termin kwitnienia, bo nie wygląda to tak samo przez całe lato. Najczęściej celuje się w okres od końca czerwca do lipca, ale dużo zależy od pogody i wysokości terenu.
Dobrym punktem na trasie jest okolica Gordes i opactwo Sénanque, znane z lawendowych pól przed kamienną bryłą klasztoru. Warto też rozważyć Saint-Rémy-de-Provence, kojarzone z Vincentem van Goghiem, oraz mniejsze miejscowości Luberon, takie jak Roussillon czy Lourmarin. Prowansja najlepiej działa wtedy, gdy nie próbuje się jej zwiedzać jak wielkiego miasta. Lepiej wybrać kilka miasteczek, zatrzymać się na targu, kupić coś prostego do jedzenia i dać sobie czas na drogi między wzgórzami.
Bretania - wybrzeże, wiatr i francuska kuchnia bez udawania lekkości
Bretania jest zupełnie inną Francją niż Prowansja. Mniej tu pastelowej pocztówki, więcej wiatru, skał, portów i cięższego nieba. Jeśli lubicie wybrzeża, które nie wyglądają jak katalog z leżakami, Bretania może być świetnym wyborem. Szczególnie ciekawa jest Côte de Granit Rose, czyli Wybrzeże Różowego Granitu w okolicy Perros-Guirec i Ploumanac'h. Skały mają tam dziwne, obłe kształty i różowawy kolor, a spacer brzegiem morza daje więcej niż kolejne muzeum odhaczone po drodze.
Do tego dochodzi Pont-Aven, małe miasteczko związane z Paulem Gauguinem, oraz Saint-Malo, jeśli chcecie zobaczyć stare miasto zamknięte w murach nad morzem. Bretania ma też bardzo konkretną kuchnię: naleśniki gryczane galettes, crêpes, owoce morza, solone masło i cydr. Nie jest to region dla osób, które chcą przez cały urlop liczyć każdy kęs. Tu je się prosto, tłusto, morsko i bardzo dobrze.
Alzacja - Strasburg, Colmar i wioski na szlaku wina
Alzacja leży przy granicy z Niemcami i widać to od razu w architekturze, jedzeniu oraz nazwach miejscowości. Strasburg ma świetną starówkę, katedrę i dzielnicę Petite France, ale największy urok regionu zaczyna się wtedy, gdy ruszycie poza duże miasto. Colmar, Eguisheim, Riquewihr, Ribeauvillé czy Kaysersberg wyglądają czasem tak, jakby ktoś przesadził z pocztówkowością, ale na miejscu bronią się detalem: drewnianymi belkami, szyldami, brukiem, winoroślą i widokiem na Wogezy.
Alzacki Szlak Winny ma około 170 kilometrów i prowadzi przez miasteczka oraz winnice. Jeśli nie chcecie prowadzić auta po degustacji, lepiej zaplanować nocleg w Colmar albo Strasburgu i korzystać z lokalnych połączeń lub wycieczek. W Alzacji warto spróbować rieslinga, gewürztraminera, tarte flambée, czyli cienkiego placka z cebulą i boczkiem, oraz lokalnych serów. To Francja bardziej konkretna niż elegancka, i chyba właśnie dlatego tak dobrze zostaje w pamięci.
Korsyka - plaże, góry i drogi, które uczą cierpliwości
Korsyka nie jest tylko wyspą z plażami. Jasne, morze potrafi tam wyglądać obłędnie, ale największe wrażenie robi połączenie gór, klifów, zatok i miasteczek zawieszonych nad wodą. Bonifacio jest jednym z najbardziej efektownych miejsc na wyspie: białe klify, stare miasto i widok na morze sprawiają, że trudno przejść obok tego miejsca obojętnie.
W planie podróży warto uwzględnić też Calvi, okolice Porto, Calanques de Piana i górskie trasy, jeśli macie dobrą kondycję. Korsyka wymaga jednak rozsądnego planowania. Drogi są kręte, przejazdy zajmują więcej czasu, niż sugeruje mapa, a próba objechania całej wyspy w kilka dni może skończyć się zmęczeniem zamiast zachwytem. Lepiej wybrać północ albo południe i zobaczyć mniej, ale bez ciągłego siedzenia w samochodzie.
Dolina Loary - zamki, ogrody i historia podana bez muzealnej nudy
Dolina Loary to dobry wybór, jeśli chcecie zobaczyć Francję historyczną, ale niekoniecznie spędzać całe dnie w zatłoczonych salach muzealnych. Zamki są tu głównym powodem przyjazdu, ale każdy ma trochę inny charakter. Chambord jest wielki i teatralny, Chenonceau stoi nad rzeką Cher i ma jedną z najbardziej rozpoznawalnych sylwetek w regionie, a Amboise łączy zamek z widokiem na miasto i historią Leonarda da Vinci.
Nie próbowałabym zobaczyć wszystkich zamków naraz. Po trzecim wnętrzu człowiek zaczyna mylić komnaty, schody i portrety. Dużo lepiej wybrać dwa albo trzy miejsca, a resztę dnia zostawić na ogrody, spacer nad rzeką i jedzenie. Dolina Loary dobrze nadaje się na spokojniejszy wyjazd samochodem albo pociągiem, szczególnie jeśli bazą będzie Tours, Amboise albo Blois.
Jak zaplanować Francję poza Paryżem?
Najpierw wybrałabym styl podróży, a dopiero potem region. Jeśli chcecie słońca, pól lawendy i miasteczek z kamienia, wybierzcie Prowansję. Jeśli ciągnie Was nad chłodniejsze morze, do klifów i portów, Bretania będzie lepsza. Jeśli lubicie wino, małe miasteczka i kuchnię z pogranicza francusko-niemieckiego, Alzacja da Wam bardzo dużo w kilka dni. Korsyka sprawdzi się przy dłuższym wyjeździe i większej cierpliwości do dróg. Dolina Loary będzie najlepsza dla osób, które chcą połączyć historię, zamki i spokojniejsze tempo.
Francja poza Paryżem nie jest jedną prostą historią. Każdy region ma inny rytm, inną kuchnię i inny krajobraz. Właśnie dlatego nie układałabym podróży na zasadzie „zobaczmy wszystko”. Lepiej wybrać jeden fragment kraju i naprawdę dać mu kilka dni. Paryż można kochać, ale Francja zaczyna się robić dużo ciekawsza wtedy, gdy przestaje się patrzeć tylko na stolicę.
Wskazówki praktyczne
- Transport: między dużymi miastami najlepiej sprawdzają się pociągi, ale Prowansja, Korsyka i część Bretanii są wygodniejsze samochodem.
- Noclegi: w popularnych regionach rezerwujcie wcześniej, szczególnie latem, w okresie lawendy i przy wybrzeżu.
- Jedzenie: próbujcie regionalnych rzeczy, nie tylko klasyków z paryskich kawiarni. W Bretanii galettes, w Alzacji tarte flambée, w Prowansji oliwy i ziół, nad Loarą lokalnych win.
- Planowanie: nie pakujcie do jednego dnia kilku miasteczek oddalonych od siebie o wiele kilometrów. We Francji postoje, targi, korki i obiady potrafią realnie zmienić tempo wyjazdu.
A Wy, gdybyście mieli wybrać jedno miejsce we Francji poza Paryżem, pojechalibyście bardziej w stronę lawendy, Atlantyku, wina, zamków czy Korsyki?
Komentarze
Prześlij komentarz