Kiedy los daje Ci lot do Wenecji za 99 zł BIERZ NIE PYTAJ

Co robisz, kiedy widzisz lot do Wenecji za 99 zł w dwie strony, a za kilka dni masz egzamin, do którego zdecydowanie powinnaś się uczyć?

Rozsądna odpowiedź brzmi: zamykasz kartę przeglądarki i wracasz do notatek.

Moja odpowiedź brzmiała: dzwonię do koleżanki.

Dwie godziny później miałyśmy kupione bilety, a problem przyszłej wersji nas samych został bardzo elegancko przerzucony na przyszłą wersję nas samych.

Wylot był za dwa dni.

Sobota, godzina 6:30 rano.

O 4:30 rano byłyśmy już na lotnisku Ławica w Poznaniu i wtedy zaczęłam się zastanawiać poraz kolejny, czy lot za 99 zł był wart pobudki w środku nocy. Wniosek, tak, bez zmian.

Powrót był dopiero w poniedziałek, więc finalnie wyszedł prawie trzydniowy włoski wypad za mniej niż koszt niektórych krajowych wyjazdów.

Pierwszy widok na Wenecję
Pierwsze godziny w Wenecji i klasyczne niedowierzanie, że serio przyleciałyśmy tu za 99 zł.

Lot do Wenecji, który ląduje... nie do końca w Wenecji

Lot był reklamowany jako Wenecja.

W praktyce lądujesz na lotnisku w Treviso.

Treviso leży około 40 kilometrów od Wenecji, więc warto to wiedzieć wcześniej i od razu doliczyć autobus z lotniska do miasta.

Na szczęście dojazd był prosty i nie kosztował fortuny.

Samo Treviso też jest całkiem urocze i trochę szkoda, że większość ludzi traktuje je tylko jako przystanek do Wenecji.

Wenecja boli głównie cenami noclegów

Sam lot był śmiesznie tani.

Potem zaczęłyśmy sprawdzać noclegi i entuzjazm lekko opadł.

W samej Wenecji ceny noclegów potrafią być bardziej absurdalne niż ceny lotów.

Dlatego zrobiłyśmy to, co robi wiele osób podróżujących na studenckim budżecie - znalazłyśmy coś poza centrum.

Padło na pensjonat Venice Amazing House.

Około 20 euro za noc, duże łóżko małżeńskie i naprawdę spory pokój.

Nie miałyśmy widoku na kanały ani gondoliera śpiewającego pod oknem, ale też nie musiałyśmy sprzedawać nerki za jedną noc.

Obiekt znajdował się około 10 km od centrum, ale pod nosem był autobus, więc logistycznie naprawdę dawało radę.

Wenecja najlepiej wychodzi pieszo

Nie robiłyśmy planu pod tytułem: trzy muzea przed obiadem, dwa zabytki po obiedzie i ambitne nadrabianie historii sztuki wieczorem.

Po prostu chodziłyśmy.

  • mosty,
  • kanały,
  • wąskie uliczki,
  • dużo zdjęć,
  • jeszcze więcej gubienia się.

Plac św. Marka oczywiście też zaliczyłyśmy.

Ale najlepiej wspominam momenty, kiedy skręcałyśmy w przypadkowe uliczki i nagle robiło się cicho, spokojnie i dużo mniej turystycznie.

Kanały Wenecji
Te wszystkie pocztówkowe kadry naprawdę istnieją i to nawet w takim "zwykłym" mostku.

Spacerując po Wenecji łatwo zapomnieć, że przez setki lat była jedną z największych potęg handlowych Europy. Republika Wenecka kontrolowała ogromną część handlu między Europą a Wschodem i należała do najbogatszych miejsc na kontynencie.

Dziś kupujesz tam magnes za 5 euro i próbujesz nie myśleć o miesięcznym polskim budżecie jutro, gdy 30 zł na zakupy w biedronce brzmi jak zoptymalizowany koszyk żywności na tydziń.

Uliczki Wenecji
Najlepsze momenty były wtedy, kiedy kompletnie nie wiedziałyśmy, gdzie jesteśmy.
Widok na Wenecję
Wenecja jest piękna nawet wtedy, kiedy próbujesz udawać, że nie robi na tobie wrażenia.

Skoro już byłyśmy tak blisko, pojechałyśmy jeszcze do Werony

Skoro wracałyśmy dopiero w poniedziałek, szkoda było siedzieć cały dzień w jednym miejscu.

Z Venezia Santa Lucia wsiadłyśmy w pociąg regionalny do Werony.

Podróż trwała około 1,5 godziny, a bilet kosztował około 9-10 euro w jedną stronę.

Werona była spokojniejsza i mniej zatłoczona niż Wenecja.

Zobaczyłyśmy Arenę, balkon Julii i po prostu połaziłyśmy po mieście bez większego planu.

Espresso też było. Kilka razy.

Dom Julii w Weronie
Turystyczne? Bardzo. Czy i tak tam poszłyśmy? Oczywiście.

To był bardzo zły moment na kupowanie lotów i bardzo dobry weekend

Egzamin finalnie zdałam.

Wenecję zobaczyłam za 99 zł.

I chyba właśnie przez takie historie do dziś za szybko klikam „kup teraz”, kiedy widzę tanie loty do Włoch.

Komentarze