Piękno Szkocji: odkryj malownicze zakątki Highlands

Słyszeliście o Nessie czyli potworze z Loch Ness? No dobrze, ale gdzie on właściwie mieszka? Nie w jakiejś bajkowej sadzawce z folderu turystycznego, tylko w długim, ciemnym jeziorze w szkockich Highlands, gdzie woda wygląda tak, jakby trzymała dla siebie więcej historii, niż człowiek jest w stanie unieść przy pierwszym spacerze brzegiem. Loch Ness jest najbardziej znane przez legendę, ale byłoby trochę niesprawiedliwe sprowadzić je tylko do Nessie. Ten region ma dużo więcej do pokazania: zamki stojące nad wodą, doliny przecięte drogą, góry, przy których człowiek szybko cichnie, i miasteczka, z których rusza się dalej, bo Highlands najlepiej poznaje się w ruchu.

Góry w szkockich Highlands
Krajobraz szkockich Highlands

Najważniejsze informacje

Highlands to północno-zachodnia część Szkocji, kojarzona z jeziorami, górami, zamkami, wyspami i trasami samochodowymi prowadzącymi przez jedne z najbardziej rozpoznawalnych krajobrazów Wielkiej Brytanii. Jeśli planujecie pierwszą podróż w ten region, najczęściej na mapie pojawią się: Loch Ness, Inverness, Glencoe, Fort William, Ben Nevis, Isle of Skye, Eilean Donan Castle i North Coast 500.

Nie traktowałabym Highlands jako miejsca na wyjazd z planem napiętym co do minuty. Tutaj dużo zależy od pogody, światła, drogi i własnej cierpliwości. Na mapie wszystko może wyglądać blisko, ale w praktyce przejazdy zajmują więcej czasu, parkingi przy popularnych punktach bywają pełne, a deszcz potrafi zmienić plany szybciej niż człowiek zdąży wyjąć aparat. Właśnie dlatego najlepszy plan na Highlands to plan z zapasem.

Loch Ness - jezioro, które ma własną legendę

Loch Ness jest jednym z najbardziej znanych jezior w Szkocji. Większość osób trafia tu przez historię o potworze z Loch Ness, ale samo jezioro broni się bez żadnej legendy. Jest długie, głębokie, ciemne i otoczone krajobrazem, który nie potrzebuje teatralnych atrakcji. Patrzysz na wodę i rozumiesz, dlaczego ludzie przez lata dopowiadali sobie historie o tym, co może kryć się pod powierzchnią.

Najlepszym miejscem na pierwszy kontakt z Loch Ness jest okolica Urquhart Castle. Ruiny zamku stoją nad samą wodą i dają jeden z tych widoków, dla których człowiek wybacza Szkocji wiatr, deszcz i wiecznie niesforne włosy. Urquhart Castle nie wygląda jak wypolerowana atrakcja pod pocztówkę. Ma w sobie ciężar starego miejsca, które było świadkiem bitew, zniszczeń i zmian właścicieli. Z murów widać jezioro, wzgórza i przestrzeń, która natychmiast tłumaczy, dlaczego Highlands tak mocno działają na wyobraźnię.

Inverness - dobra baza do podróży po Highlands

Inverness często nazywane jest stolicą Highlands i rozumiem, skąd bierze się to określenie. To dobre miejsce na nocleg, kolację, spacer nad rzeką Ness i start w dalszą trasę. Nie pisałabym jednak, że trzeba tu spędzić kilka dni, jeśli ktoś ma ograniczony czas. Największą zaletą Inverness jest położenie. Stąd łatwo ruszyć nad Loch Ness, w stronę zamków, na północ albo dalej w głąb Highlands.

W samym mieście warto przejść się wzdłuż rzeki, zobaczyć z zewnątrz Inverness Castle i potraktować ten przystanek praktycznie. Po kilku dniach w trasie takie miejsca zaczynają mieć duże znaczenie. Można zrobić zakupy, zatankować, sprawdzić pogodę, przesunąć plan i zjeść coś ciepłego bez szukania otwartej kuchni w małej miejscowości. Highlands są piękne, ale logistyka naprawdę potrafi decydować o tym, czy podróż będzie przyjemnością, czy serią nerwowych postojów.

Glencoe - dolina, przy której trudno gadać bez przerwy

Glencoe to jedno z najbardziej przejmujących miejsc w Highlands. Nie dlatego, że ma jedną konkretną atrakcję z bramką wejściową i tabliczką „tu patrz”. Działa całym krajobrazem. Szeroka dolina, ciemne zbocza, droga prowadzona między górami i poczucie, że przyroda nie jest tu tłem, tylko głównym bohaterem. W Glencoe człowiek szybko przestaje szukać kolejnych punktów na mapie, bo samo stanie w tej przestrzeni już wystarcza.

Najgorzej potraktować Glencoe wyłącznie jako postój na trzy zdjęcia. Oczywiście, można zatrzymać auto przy drodze, zrobić fotografię i jechać dalej. Tylko że wtedy traci się dużą część tego, po co w ogóle przyjeżdża się do Highlands. Lepiej dać sobie czas: przejść kawałek, zajrzeć do visitor centre, sprawdzić krótsze trasy spacerowe i pozwolić tej dolinie wybrzmieć. Brzmi patetycznie? Może trochę. Ale Glencoe ma taki rozmach, że nawet osoby odporne na wielkie słowa robią się tam przez chwilę cichsze.

Fort William i Ben Nevis - góry bez udawania bohatera

Fort William to dobry punkt wypadowy dla osób, które chcą zobaczyć bardziej górską stronę Highlands. W pobliżu znajduje się Ben Nevis, najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii. Sama informacja brzmi kusząco, bo kto nie lubi dopisać do wyjazdu „najwyższego szczytu”? Tyle że Ben Nevis nie jest spacerem w ładnych butach do zdjęcia. Nawet popularna trasa wymaga przygotowania, sprawdzenia prognozy, rozsądnego ubrania i zapasu sił.

Nie każdy musi zdobywać szczyt, żeby poczuć ten region. Czasem lepszym wyborem będzie spacer w Glen Nevis, krótsza trasa z widokiem albo przejazd w stronę kolejnych dolin. Highlands nie nagradzają tylko tych, którzy idą najwyżej. Często najmocniej zostają w pamięci momenty z niższych ścieżek: mokry kamień pod butami, zapach trawy po deszczu, chmury zawieszone nisko nad zboczami i ta dziwna satysfakcja, że człowiek wreszcie patrzy dalej niż na ekran telefonu.

Isle of Skye - piękno, które wymaga cierpliwości

Isle of Skye pojawia się w prawie każdym planie podróży po szkockich Highlands. Trudno się temu dziwić. Old Man of Storr, Quiraing, Fairy Pools, Portree i Neist Point wyglądają jak miejsca stworzone do długiego patrzenia. Skye ma w sobie ostre skały, zielone zbocza, wodospady, zatoki i drogi, przy których trudno nie zatrzymywać się co kilka kilometrów.

Jednocześnie Skye nie jest sekretem, o którym nikt nie słyszał. W sezonie trzeba liczyć się z większą liczbą turystów, pełnymi parkingami i tym, że pogoda może przykryć widok dokładnie wtedy, gdy dojedziecie na miejsce. Fairy Pools są piękne, ale nie będą wyglądać tak samo przy tłumie ludzi i szarym deszczu. Old Man of Storr robi ogromne wrażenie, ale podejście wymaga czasu i wygodnych butów. Najlepiej zaplanować Skye bez pośpiechu, z noclegiem na wyspie albo w pobliżu, zamiast próbować zmieścić wszystko w jeden dzień.

Eilean Donan Castle - zamek, który kojarzysz ze zdjęć

Eilean Donan Castle w szkockich Highlands

Eilean Donan Castle to jedno z tych miejsc, które można znać z fotografii, nawet jeśli wcześniej nie pamiętało się jego nazwy. Zamek stoi na małej wyspie w rejonie Highland, tam gdzie spotykają się trzy jeziora: Loch Duich, Loch Long i Loch Alsh. Do lądu prowadzi kamienny most, a całość wygląda tak, jakby ktoś zebrał w jednym kadrze wodę, góry, kamień i szkockie niebo w najcięższym wydaniu.

Początki zamku sięgają XIII wieku, choć jego obecny wygląd to efekt późniejszej odbudowy. Nie odbiera mu to siły. Eilean Donan nadal wygląda jak twierdza wpisana w krajobraz, a nie dekoracja postawiona dla turystów. Nic dziwnego, że pojawiał się w filmach i jest jednym z najczęściej fotografowanych zamków w Szkocji. Tylko na miejscu najmniej interesuje mnie sama popularność. Najmocniej działa położenie: wyspa, most, woda i poczucie, że ten zamek nie został ustawiony przypadkiem.

Warto zatrzymać się tu w drodze na Isle of Skye albo wracając z wyspy. Nie robiłabym z Eilean Donan całodniowego celu, ale jako mocny przystanek wypada świetnie. To jedno z tych miejsc, gdzie zdjęcia rzeczywiście wychodzą dobrze, ale najważniejsze zostaje poza kadrem: chłodne powietrze, odgłos kroków na moście i widok, który tłumaczy, dlaczego szkockie zamki tak łatwo karmią wyobraźnię.

North Coast 500 - droga przez północne Highlands

North Coast 500, czyli NC500, to słynna trasa samochodowa przez północną Szkocję. Prowadzi przez ponad 500 mil dróg, wybrzeży, plaż, klifów, małych miejscowości i punktów widokowych. Na zdjęciach wygląda jak gotowy przepis na podróż życia: puste drogi, morze, góry i światło zmieniające krajobraz z minuty na minutę.

Nie planowałabym jednak NC500 jako szybkiego przejazdu. Ta trasa potrzebuje czasu. Jeśli ktoś chce ją zrobić za krótko, łatwo dostanie głównie zmęczenie, kolejne kilometry i nerwowe szukanie noclegu. Najlepiej podejść do niej jak do osobnej podróży, a nie dodatku do Loch Ness i Skye. W małych miejscowościach trzeba wcześniej pomyśleć o paliwie, jedzeniu, noclegach i postojach. To mało romantyczna część planowania, ale w Highlands właśnie takie szczegóły ratują dzień.

Kiedy jechać do Highlands?

Najwygodniejszym czasem na pierwszą podróż po Highlands będzie późna wiosna, lato albo wczesna jesień. Dni są wtedy dłuższe, łatwiej zaplanować przejazdy i spacery, a część atrakcji działa w pełniejszym zakresie. Nie oznacza to jednak gwarancji słońca. W Szkocji trzeba mieć kurtkę przeciwdeszczową, ciepłą warstwę i buty, którym nie szkodzi błoto. Parasol może przegrać z wiatrem po kilku minutach.

Jesień ma swój mocny argument: mniej ludzi i piękne kolory krajobrazu. Zima jest trudniejsza, bo dzień jest krótki, warunki na drogach mogą być gorsze, a część tras wymaga większego doświadczenia. Nie skreślałabym zimowych Highlands, ale nie wybierałabym ich na pierwszy wyjazd bez przygotowania. Ten region potrafi być wymagający nawet wtedy, gdy na zdjęciach wygląda spokojnie.

Jak ułożyć trasę po Highlands?

Na pierwszy wyjazd wybrałabym jeden główny kierunek i kilka mocnych punktów, zamiast próbować wcisnąć wszystko do jednego planu. Inverness, Loch Ness i Urquhart Castle sprawdzą się na krótszy start. Fort William, Glencoe i Ben Nevis będą lepsze, jeśli ciągnie Was bardziej w góry. Isle of Skye potrzebuje więcej czasu, bo dojazdy, postoje i pogoda potrafią mocno przesunąć dzień. NC500 zostawiłabym na osobny wyjazd, szczególnie jeśli nie chcecie spędzić większości czasu za kierownicą.

Highlands uczą pokory wobec mapy. Odległości wyglądają niewinnie, ale wąskie drogi, postoje przy widokach, zmienna pogoda i małe miejscowości zmieniają tempo. Lepiej zobaczyć mniej miejsc i naprawdę je zapamiętać, niż wrócić z setką podobnych zdjęć i poczuciem, że cały wyjazd minął między parkingiem, stacją benzynową a kolejnym zakrętem.

Czy Highlands są warte podróży?

Tak, jeśli lubicie krajobrazy, które nie potrzebują wielkich atrakcji ustawionych co kilkaset metrów. Highlands są surowe, mokre, wietrzne i momentami niewygodne, ale właśnie w tym tkwi ich siła. Loch Ness daje legendę i ciemną wodę. Glencoe pokazuje dolinę, przy której trudno zachować obojętność. Skye dokłada skalne formacje, wodospady i drogi prowadzące przez pocztówkowe widoki. Eilean Donan Castle przypomina, że szkockie zamki najlepiej wyglądają tam, gdzie woda spotyka się z górami.

Najbardziej lubię w Highlands to, że nie trzeba tam wymyślać zachwytu. Wystarczy stanąć nad jeziorem, przejść kawałek doliną, zatrzymać się przy zamku albo spojrzeć na drogę ginącą między wzgórzami. Reszta przychodzi sama. Nie jako wielkie objawienie, tylko jako ciche poczucie, że świat przez chwilę zrobił się większy, a codzienne sprawy trochę mniejsze.

Komentarze